Znad Mapy Olga Gitkiewicz

Wojciech Szot – Co przedstawiają mapy, które nam wysłałaś?

Olga Gitkiewicz – To plan Żyrardowa, od kilku lat mojego miasta. To jest mapa z 1999 r., na której są pokazane zmiany nazw ulic. Dzisiaj ta mapa, jeśli się na przykład zajrzy do niektórych internetowych map, to ona już jest trochę nieaktualna. Miasto się zmienia. Na mapach to widać, chociaż z opóźnieniem.

Szot – Komu przeszkadzała ulica Szkolna?

OG – Myślę, że Szkolna to niekoniecznie przeszkadzała, ona została zmieniona na Narutowicza dużo, dużo wcześniej. To musiały być zmiany – tak mi się wydaje – z lat 40-50. Szkolna znajduje się w rejonie zabytkowym dawnej osady fabrycznej. Na Szkolnej było kilka szkół i to takich robotniczych. W Żyrardowie wszystko było robotnicze i wszystko było fabryczne – szkoły również.

Myślę, że każde czasy dokonują swoich zmian na mapach. Nie mam problemu, z tym że się zmienia Szkolną albo Zieloną, albo jakieś takie neutralne ulice. One pewnie nikomu nie przeszkadzały i pewnie z tego powodu, że to były nazwy neutralne, to ktoś sobie pomyślał: „Zmieńmy i dajmy tu jakiegoś patrona tej ulicy”. To mnie nie razi. Bardziej mnie razi zastępowanie patronów innymi patronami, zdejmowanie tabliczek. Szkolna, Zielona – takie ulice mogą być wszędzie, a Żyrardów to jest robotnicze miasto o silnych tradycjach. Chwali się tym do dzisiaj. I ta zabytkowa osada fabryczna, która też tu jest wyszczególniona na takim fragmencie, to jest pomnik historii.

Kiedy sprowadzałam się do Żyrardowa – cztery lata temu – to bardzo mi się podobało, że  takie robotnicze miasto ma robotniczych działaczy na ulicach. Tutaj był kwiat PPS-u na ulicach. Do dzisiaj wielu z nich funkcjonuje i na tej mapie wielu z tych działaczy/działaczek jeszcze jest. Ciągle jest oczywiście ulica Izy Zielińskiej – to oczywiście jest działaczka Ligii Ochrony Praw Człowieka i Obywatela, ale mamy też ulicę Henryka Barona. To jest bojowiec PPS-u.

I to taki kiedyś bardziej znany od Okrzei. Okrzeję oczywiście też mamy. Te ulice jeszcze w latach 90. i na początku XXI wieku ciągle tutaj były. Mirecki, Limanowski. Naprawdę można chodzić po mieście i uczyć historii początku XX w. Ale to się zmienia. Na przełomie wieków znowu przyszła fala zmian.

WSZ: Niektóre z tych zmian rzeczywiście są bardzo zadziwiające, bo Radziwiłłowie zastąpili Armię Czerwoną.

OG – No tak – Radziwiłłowska od Radziwiłłowa, bo tutaj nieopodal jest Radziwiłłów.

22 Lipca, wiadomo, że musiał zostać wszędzie zamieniony, ale Róża Luksemburg też wyleciała. Została zastąpiona E. Orlikiem. Czy my wiemy, kim jest E. Orlik?

OG – Edmund. To był jeden z pierwszych prezydentów miasta. Stracony na Pawiaku. O ile pamiętam nie wiadomo kiedy.

Ale zobacz Służby Polsce zmieniono na Bankową – to jest fantastyczne. Służba Polsce, to była młodzieżowa organizacja komunistyczna. Wdrażała komunistyczną myśl, że młodzież musi być odpowiedzialna za kraj, a kraj musi być odpowiedzialny za młodzież, a nie jakaś tam rodzina ma odpowiadać za młodzież. Ale na Bankową?

WSZ: To ma sens, bo wypłacalność banków gwarantuje chyba państwo w tej chwili właściwie.

Mnie to bardzo ujęło.

WSZ: Wiesz no, nie ma Wolności, a jest Plac Jana Pawła II. To bym powiedział, że jest ostre – zastąpienie Wolności, Janem Pawłem II.

Ale z drugiej stron są takie zmiany, o których mówiłaś, że na nie nie narzekasz. Szkolną zmieniono czy Zieloną. Też są tutaj zmiany na Strażacką, na Żabią, chociażby.

OG: No tak, żeby kogoś wymazać, a coś dać, to dajmy Żabią. Chociaż może Żabia jest jakoś wybitnie istotna w dla Żyrardowa. Nie wiem.

WSZ: Obok są stawy. I plaża miejska jest nawet.

OG – Tak, jest.

WSZ: Z WC.

OG – Teraz to wszystko wygląda zupełnie inaczej, bo w ciągu ostatnich kilku lat zalew został zagospodarowany.

WSZ: Cieszyńska, Jeleniogórska, Dolnośląska, Krakowska, Rolna. Rolnik, to wiosna, a ulica Wiosna przechodzi w Żniwną i Letnią – to by się zgadzało nawet.

OG – Tak to ma jakiś sens. Mamy Poprzeczną, Równoległą, Topolową, Południową i nagle Pruchnika. Ja Próchnika lubię, więc cieszę się, że ma jakąś ulicę.

WSZ: Powiedzmy od razu Państwu, kim był Próchnik.

OG – Adam Próchnik, to też działacz taki socjalistyczny, zasłużony historyk ruchu PPS-owskiego.

WSZ: wszystkie zmiany nazw, to jest jakiś jeden z symboli przemian lat 90. i ostatnich przemian politycznych.

OG – W latach 90. nagle znowu można było mówić o ludziach i o wydarzeniach, o których się nie mówiło przez wiele lat, więc w jakimś stopniu rozumiem potrzebę skolonizowania pamięci zbiorowej, ale ona czasem się dosyć niebezpiecznie przesuwa.

Na przykład jak się wychodzi przed dworcem to jest Plac Piłsudskiego, potem się skręca w Bohaterów Warszawy w prawo, a potem kawałeczek w lewo jest taka ulica na przykład Kazimierza Basińskiego. Ona w 2017 r. została zmieniona na Inki Siedzikówny, chociaż mapy Google jeszcze się nie zreflektowały i jeszcze dalej pokazują Basińskiego. Kazimierz Basiński to jest lokalny działacz robotniczy i on był jednym z pierwszych działaczy robotniczych w Żyrardowie. Był związany jeszcze z PPS-em, mocno zakonspirowany. Był też bojowcem, czyli zajmował się nie tylko odezwami, ulotkami i plakatami, ale też rzucał bomby. Został skazany na – o ile pamiętam – 20 lat katorgi. tutaj grób na żyrardowskim cmentarzu, jeśli jeszcze oczywiście ten grób nie został zastąpiony, bo ostatnio tam nie byłam. Na nagrobku Basińskiego napisano: „Kazimierzowi Basińskiemu. Urodzonemu 1887 r., bojownikowi o Polskę socjalistyczną. Wieloletniemu więźniowi kazamatów carskich i sanacyjnych. Zmarł w 1944 r.”.

WSZ – On chciał Polski socjalistycznej, a nie bankowej.

OG – Uderza mnie to, że podkreślono fakt, że był więźniem więzień sanacyjnych. Widać jak ewoluował PPS – jedni zostali po lewej stronie, inni przeszli w tę sanacyjną stronę autorytaryzmu i więzili swoich dawnych towarzyszy w więzieniach Brześciu, czy w Berezie Kartuskiej, torturując ich. To jest postać związana z miastem. Został zastąpiony „Inką”, Danutą Siedzikówną. Dziewczyną, która miała 18 lat, jak została skazana na śmierć. Ja nie umniejszam tej śmierci, to na pewno były straszne doświadczenia, ale zastanawiam się nad tym, jak to jest. Czy na pewno wszystkie 18-letnie dziewczyny wiedzą, co robią? Tak się zastanawiam nad tym.

WSZ – Pytanie, na ile dzisiaj te nazwy są przezroczyste, a na ile są symboliczne. Myślę, że teraz bardziej są symboliczne i zaczyna się o nich myśleć dopiero przy okazji zmiany. Pamiętam z mojej rodzinnej miejscowości, że chodziło się po tych wszystkich Buczka, Fornalskiej, Świerczewskiego i tak dalej zupełnie nie myśląc. Przez lata myślałem, że Fornalska jest od „fornala”. Później dowiedziałem się, że od Małgorzaty Fornalskiej. To były nazwy abstrakcyjne, dopiero w momencie, kiedy się je ruszy, to odsłania się to, co pod nimi.

OG – To jest ciekawe, że one przestają być neutralne w trakcie takich głośnych zmian. Zastanawiam się ciągle, co się stało z tym PPS-em, że on tak źle się kojarzy dzisiaj. Mieliśmy tu bardzo głośną zmianę nazwy ulicy. Jak na mapie wychodzisz dworca i jesteś na Basińskiego/Siedzikówny, to idziesz Bratnią, Osowskiego i dochodzisz do Jedności Robotniczej. Tej ulicy już nie ma. Teraz jest ulicą generała Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. O tej zmianie było głośno.

WSZ – Kto zaczął protestować?

OG – Wszyscy. Chyba w 2017 roku poprzedni prezydent miasta stwierdził, że trzeba uhonorować generała. I wybrał na zmianę ulicę Jedności Robotniczej. Ta nazwa została nadana w latach 70., gdy zaczęło się rozbudowywać osiedle na tej ulicy. Na mapie jest ono określone jako “Północna Dzielnica Mieszkaniowa”, wtedy powstawały takie osiedla z wielkiej płyty. Nie zachowały się nigdzie uchwały, które by wskazywały jednoznacznie dlaczego ta ulica została tak nazwana, kto o to wnioskował. Minęło czterdzieści lat i oczywiście warto uhonorować postać historyczną, ale mieszkańcy zaprotestowali, bo oni od zawsze żyli na ulicy Jedności Robotniczej w robotniczym mieście.

Mieszkańcy mówili, że chcą mieć Jedności Robotniczej, bo to nazwa nadana dla upamiętnienia zakładów żyrardowskich i tego, że robotnicy byli zjednoczeni i tak dalej. Więc trzeba się było odwołać do IPN. A IPN właściwie nie wskazał jednoznacznie, bo w ustawie dekomunizacyjnej są wymienione konkretne nazwy ulic, które powinny być ujęte dekomunizacją, ale akurat Jedności Robotniczej tam nie ma. IPN wystosował pismo, w którym tłumaczył, że Jedności Robotniczej wprawdzie nie ma w tym wykazie do dekomunizacji, ale z drugiej strony, prawdopodobnie jednak chodzi o zjednoczenie w PZPR. A poza tym — to jest bardzo ciekawe — IPN też się zaczął lokalną historią interesować i historycy wskazali, że tutaj były komitety komunistyczne już w międzywojniu i że w 1928  roku jacyś komuniści starali się tu zarejestrować w wyborach lokalnych samorządowych komitet o nazwie Jedność Robotnicza i że to może wskazywać na komunistyczną prowieniencję tej nazwy.

WSZ – To nieźle pogrzebali.

OG – Troszkę zrobili błąd, bo te wybory były w 1924 roku, a ci komuniści wtedy rzeczywiście startowali i rejestrowali jeden komitet po drugim, bo im skreślali po prostu te komitety. Rzeczywiście jedną z tych nazw była chyba Jedność Robotnicza, która w 1924 roku. jednakowoż miała zupełnie inny wydźwięk niż w 1948 roku. To jest takie naprawdę dosyć głębokie reinterpretowanie historii. Nazwa została zmieniona mimo, że mieszańcy zbierali podpisy i byli przeciwni. Potem ta decyzja została zaskarżona i radni miejscy stwierdzili, że skoro mieszkańcy nadal domagają się, żeby ta ulica dalej nazywała się ulicą Jedności Robotniczej, to oni są radnymi miejskimi, reprezentują przede wszystkim mieszkańców i może by przywrócić te nazwy. Przywrócili nazwy Jedności Robotniczej i wtedy stały się rzeczy straszne. Nagle wszyscy zaczęli pisać, że w Żyrardowie jest rekomunizacja, że pozbawia się ulicy generała Fieldorfa Nila, a zamiast tego daje się jakąś komunistyczną Jedności Robotniczej.

WSZ – Wzruszające manipulacja.

OG – Patryk Jaki się wtrącił, nasz naczelny kartograf i historyk i powiedział, że on tu przyjedzie i będzie zbierał podpisy pod przywróceniem ulicy Augusta Fieldorfa-Nila, bo trzeba przywracać pamięć o bohaterach i nawet zainicjował akcję „Ocalić Bohatera”. Że nie może tak być, że jest rekomunizacja i że trzeba ocalić bohaterów. Pamiętam, że podobną akcję Patryk Jaki organizował w Białymstoku. Tam chodziło ulicę Szendzielarza „Łupaszki”.

WSZ – To jest dobry moment, żeby się pokazać jako obrońca.

OG – Tak. I ta ulica nazywa się teraz Augusta Fieldorfa-Nila. A przez 3-4 lata były takie przepychanki. Myślę, że to dobrze pokazuje myślenie, z którym musimy się mierzyć. Żeby udowodnić to, że Jedności Robotniczej jest nazwą komunistyczną, historycy IPN-u naprawdę dużą pracę wykonali, ale okazuje się, że oprócz tego, że są jakieś daty w historii, to te daty można jednak rozmaicie interpretować. To znaczy, że pamięć historyczna to nie jest pamięć neutralna, na którą składają się fakty.

WSZ – 22 Lipca jest takim dobry przykładem daty, którą w jednej wykładni możemy widzieć, jako wprowadzenia systemu, który uprawiał terror, a z drugiej strony wcale nie jest aż taka negatywna data dla historii Polski.

OG – Tak. Mój dziadek urodził się 22 lipca i ja naprawdę całe dzieciństwo byłam przekonana, że to jest jakaś data nierozerwalnie związana z urodzinami mojego dziadka. Jak widziałam ulicę 22 Lipca, to byłam przekonana, że pochodzi od urodzin mojego dziadka. Myślę, że podobnym przykładem jest 1 Maja.

Tutaj główna ulica nazywa się 1 Maja. Kiedyś nazywała się Wiskicką. Później została przemianowana na 1 Maja i kiedy były procedowane te dekomunizacyjne zmiany, to również była brana pod uwagę. Wydaje mi się, że tak naprawdę tutaj nie zwyciężył ani rozsądek, ani jakaś znajomość historii tylko to, że to jest główna ulica miasta. Mieszczą się przy niej instytucje miejskie i zamieszanie ze zmianami byłoby naprawdę ogromne.

Nie wiem kiedy zaczęło się tak dziać, że 1 maja zaczął się kojarzyć komunistycznie. Owszem, komuniści zrobili z tej daty święto państwowe, ale Piłsudzki też chciał zrobić z niej święto państwowe, bo chyba w 1919 r. była w sejmie głosowana propozycja uchwalenia 1 maja, jako święta państwowego. Nie uchwalili tylko dlatego, że były to czasy kryzysu.

Uchwalono święto Konstytucji 3 Maja jako wolne, a to by było zbyt dużo wolnych dni. Komisja Pracy zaopiniowała, że teraz trzeba się do roboty brać i dźwigać państwo z gruzów, a nie urządzać co chwila jakieś wolne.

WSZ – To ciekawe, że ten 1 maja pokazuje nam, jak bardzo w historii manipulujemy kwestią robotników i pracy. 1 maja jako święto państwowe w 1933 roku wprowadził Hitler.

OG – My w tych latach byliśmy bardzo blisko z Niemcami. Nasi polityce w latach 30. jednak – wiem, że wiele osób się oburzy, ale tak było – zacieśniali relacje dyplomatyczne z Niemcami.

WSZ – Kult jednostki to myśmy mieli nawet trochę wcześniej.

OG – Tak, ale wtedy się już mocno wzmacniał i te sanacyjne praktyki wtedy były mocno nasilone.

WSZ – Wiskitki leżą nad Pisią Gągoliną. To tak brzmi, wiesz… niepoważnie. Może dlatego zmienono?

OG – Jak to niepoważnie. Wiskitki leżą nad Pisią Gągoliną, a Żyrardów też leży nad tą rzeką.

WSZ – To czemu Wiskitki są takie poważne?

OG – Bo w ogóle Żyrardowa kiedyś nie było przecież i Wiskicki są starsze od Żyrardowa.

Tu w ogóle nic nie było. Jak powstała fabryka, to tu było kilka drewnianych chałup. To jest miasto, w którym najpierw powstała fabryka, później zaczęła się rozrastać osada wokół niej. Bardzo długo nie funkcjonowała nazwa Żyrardów. Tu była Ruda Guzowska, a ludzie przychodzili od stron właśnie Wiskitek. Chociaż nie tylko, bo tutaj na dole mapy jest Marianów, Majampol, Bieganów – oni tu przychodzi z tych wszystkich okolicznych wiosek do fabryki. Często na piechotę, na boso. I ta Wiskicka to był główny trakt. Początkowo piaskowy, potem brukowany.

Wiskitki teraz znowu są miastem – to też jest ciekawe. Wiskitki bardzo długo były wsią, a od roku znowu mają prawa miejskie.

WSZ – Dorzucili Wam jakieś pomniki w Żyrardowie?

Mamy Piłsudzkiego i Ławkę Niepodległości. Ale u nas się dorzuca murale patriotyczne. W rejonie ulicy pechowej Jedności Robotniczej są takie typowe PRL-owskie garaże. Na ścianie jednego z nich powstał właśnie taki mural – czarny prostokąt i biało-czerwoną farbą napisane: „generał Fieldorf-Nil”. To namalowali, zdaje się, lokalni kibice, żeby uczcić generała Fieldorfa. Nie jest to bardzo estetyczny mural, ale jest. Mamy też mural Pileckiego i strajkujących kobiet z Solidarności. Z pomników mamy szpularkę, bo tu był strajk szpularek i one rzeczywiście zaczęły być od kilku lat mocno przypominane. Mam wrażenie, że przez wiele lat w ogóle się nie mówiło o strajku szpularek, a to był jeden z pierwszych takich zrywów robotniczych w Królestwie Polskim.

WSZ – To, co się chyba w ostatnich latach udało – niezależnie od tego, że narzekamy na te zmiany nazw ulic, na to, że obdarzono nas czasem różnymi dziwnymi pomnikami – to jest przywracanie pamięci o kobietach.

OG – Tak, to się rzeczywiście trochę udaje. Patrzę jeszcze na mapę, gdzie są te szpularki i tu była ulica kiedyś Nowy Świat. Na tej mapie, gdzie jest obszar zabytkowej osady fabrycznej, jest ulica Kościuszki, za kościołem.

WSZ – Tak, jest.

OG – To jest dawna Nowy Świat. Ten Nowy Świat, to jest bardzo ciekawa ulica, bo ona miała realizować założenia klasycznej, idealnej osady fabrycznej. Ulica o szerokim przekroju, z trawnikami, dużą ilością zieleni, właściwym nasłonecznieniem. Trakt został tak nazwany właściwie tuż po wytyczeniu, czyli myślę, że w końcówce XIX w. Później została nazwana ulicą Tadeusza Kościuszki.

A od dwóch lat ulicę Nowy Świat mamy gdzie indziej. Taką ulicę, której w ogóle nie było.

WSZ – To gdzie jest żyrardowski Nowy Świat?

Żyrardowski Nowy Świat jest na terenie zakładów, czyli tam, gdzie na powiększeniu masz jedynkę – obszar zabytkowy dawnej osady fabrycznej. Między jedynką a Górnym Stawem jest taka czarna kreska, to ta kreska jest teraz ulicą. Tam deweloper wybudował nowe apartamenty, a fabryka jest zrewitalizowana. Są w niej lofty, pasaż handlowy i tak dalej.

I to się teraz nazywa Nowy Świat.

To dla mnie bardzo znamienne, że kiedyś ulicą Nowy Świat nazwali taką nowoczesną ulicę, z której fabrykanci, którzy to miasto zbudowali, byli dumni, bo zadbali o szerokości, o to, żeby tym robotnikom dobrze się na tej ulicy mieszkało, żeby mieli blisko do kościoła, do fabryki itd. A teraz mamy ulicę Nowy Świat, która jest rzeczywiście nowym światem.

Ten nowy, zrewitalizowany świat, zderza z takim światem Żyrardowa z lat 90.

Tuż za nim jest na przykład ulica Chopina i kamienice, które naprawdę domagają się jakiejś interwencji. Z jednej strony część odnowiona, apartamentowce z dosyć wysoką cena za metr, lofty, a kilka kroków od są kamienice z mieszkaniami komunalnymi, zaniedbane podwórka.

WSZ – Na Google Street View właśnie sobie oglądam zdjęcia z 2017 r. Nowy Świat czeka jeszcze na nową przyszłość cały czas. Coś już się zaczyna dziać. To znaczy jest Lidl i kilka odrestaurowanych, wyczyszczonych budynków. Ale jest jeszcze część chyląca się ku upadkowi.

OG – Tam ciągle coś jeszcze się chyli ku upadkowi, ale wśród tego wyrastają odnowione fragmenty albo nowe bloki.

WSZ – Przeniesienie Nowego Świata z jednego miejsca na drugi, wydaje się aż takie niebezpiecznie banalne. Te zmiany zaczynają być tak oczywistymi metaforami, że aż chciałoby się, żeby to było bardziej skomplikowane.

Na Dolnym Śląsku na przykład bardzo popularne po wojnie było nadawanie ulic imienia Kruczkowskego. To był taki porządny, komunistyczny pisarz. I na kogo go zmieniono? W sześciu przypadkach na Gajcego, w 2 na Baczyńskiego.

OG – Patrz, że z mężczyzny na mężczyznę.

To mnie najmniej chyba niestety zaskakuje. Choć w mojej rodzinnej miejscowości zamieniono Hankę Sawicką na Świętą Barbarę.

OG – Święta Barbara zawsze mi się wydawało, że chodzi o Barbarę Radziwiłłównę.

Najpiękniejszą zmianę, jaką mogę się pochwalić z mojej miejscowości, to jest ta z Przodowników Pracy na Annę Walentynowicz. To jest mądra zmiana.

OG – To tak brzmi, jakby ktoś naprawdę długo myślał.

Mnie bardzo fascynuje, że kiedy ten neoliberalny dyskurs w latach 90` zaczął wybrzmiewać, to można zobaczyć też na mapach. To jest niesamowite. To mi się skojarzyło z tą Bankową nieszczęsną. To jest fantastyczne dawać nazwy ulic Bankową.

Jeżeli Państwo nas słuchają i mają przykłady aż zbyt prosto się metaforyzujących zmian ulic, to bardzo zachęcamy do pokazywania, wpisywania, komentowania, bo to jest niezwykle ciekawa forma opowiadania historii i jej przepisywania.

Jeżeli się zastanowisz, to myślisz sobie: „Ale przecież to są zbożne cele”. Oddajemy ulice osobom, którym przez wiele lat skąpiono pamięci. Potencjalnie to są ruchy pozytywne, ale jak zacznie się troszeczkę zagłębiać w to, co czym my tutaj zastępujemy i jaką narracje zaczynamy opowiadać, to wtedy widać pewnie wyłomy w tym murze i nierówności w asfalcie.

WSZ – Mnie się bardzo podoba miejscowości Dziekanów. W Dziekanowie Leśnym jest osiedle domków jednorodzinnych – Dziekanów Bajkowy, w którym są ulice Krasnoludków, Złotej Rybi, Jana Brzechwy, Marii Kownackiej, Czerwonego Kapturka. Koszałka-Opałka, Kota w Butach, Kaczki Dziwaczki, Bolka i Lolka, Kopciuszka, Baśniowa i Sienkiewicz na końcu.

OG – Muszę mieć mózg przeżarty popkulturą współczesną, bo jak mówiłeś Bajkowa, to sobie zaczęłam wyobrażać, że tam będą ulice Kubusia Puchatka i Mulan, a to są nasze polskie bajki.

WSZ – Dobrej Wróżki jest jeszcze. To nie takie do końca polskie.

W bajkach to nie wiadomo, co przetrwa. Myślę, że Koszałek-Opałek może być dziś mało znany. Jak się wraca do Konopnickiej dzisiaj, to te opowieści bardzo mocno się zastarzały.

OG – To prawda, ale brzmi ładnie. Przynajmniej jakieś polskie litery tu są.

WSZ – No to aleja Żółci. Ja sobie to wyobrażam.

OG – Ja też. Jakaś główna aleja.

WSZ – W jedną stronę dwa pasy, droga krajowa przechodząca przez jakąś niewielką miejscowość, rozdzielająca ją na dwie części i z przejściem dla pieszych w jakimś niewygodnym miejscu.

OG – Cała Polska jest przeciętą aleją Żółci.

t